Nie więcej oszczędzaj, tylko więcej zarabiaj!

Jestem osobą dość oszczędną, ale to wynika z mojego wrodzonego minimalizmu.

Nie lubię żyć w nadmiarze przedmiotów, potrzebuję przestrzeni.

Źle się czuję, gdy nie mam gdzie myśli rozwinąć albo mam tylko tyle miejsca, żeby się szeroko uśmiechnąć.

I z racji tych preferencji oszczędzam – bo przed każdym zakupem myślę: „Czy na pewno muszę to mieć?” albo: „I co ja z tym później zrobię?”

Najlepszym sposobem, żeby nie kupić, jest scarlettowe „pomyślę o tym jutro” i gwarantuję, że jeśli tak zrobisz, wyeliminujesz zakupy impulsowe 🙂

Brak miejsca dotyczy też ostatnio książek (część wywiozłam do domu na wieś, część oddałam) wiec i na nich zaczęłam oszczędzać. Od lat wypożyczam książki – w Warszawie jest system, który pozwala zamawiać książki z biblioteki przez internet i potem przychodzi zawiadomienie, żeby je odebrać.  Wbrew powszechnym opinii o niedoinwestowaniu bibliotek znajduje tam najnowsze i trochę starsze pozycje, które mnie interesują. Czytam, czasem robię notatki  i oddaję. Zawsze mogę wypożyczyć raz jeszcze, a w domu miejsca nie zajmuje – zostały tylko książki, które lubię i do nich wracam. Tak oszczędzam miejsce na półkach.

Natomiast moje oszczędzanie nie dotyczy życia jako takiego,  nie zgadzam się na gorsze jedzenie, wypoczynek, obcinanie wydatków na kulturę czy naukę.

I tu jestem nieugięta.

Zauważyłam, że wiele osób, kiedy jest im gorzej finansowo, starają się przede wszystkim zaoszczędzić.  Na wszystkim, a najwięcej na tym, co się do oszczędzania wcale nie nadaje-  na jakości życia swoim i swojej rodziny.

Trafiłam nawet na osobę, która pochwaliła mi się, że poradziła sobie w najgorszym kryzysie w ten sposób, że jadła obierki od ziemniaków, które od kogoś dostawała. Wolała to, niż iść do pracy.

Większość z nas świetnie potrafi oszczędzać  i w czasach kryzysu właśnie oszczędzają licząc, że dzięki temu przetrwają najtrudniejsze czasy. Ale to nie tędy droga – w końcu ile można zaciskać pasa?!

Kluczem do przezwyciężenia kryzysu jest… zwiększenie swoich dochodów. Tylko w ostateczności może być to praca na dodatkowe 1/2 etatu. Lepiej rusz głową, zobacz, jak zarabiają inni bez angażowania nadmiernych ilości czasu i pieniędzy.

Na początek małe zadanie:

Pomyśl, jak zwiększyć swoje wpływy finansowe tylko o o złotówkę dziennie – ponad to, co już zarabiasz.

Wymyśl tyle sposobów, ile możesz. Zainspiruj się innymi, poczytaj książki, przejrzyj internet i sięgnij do własnej głowy.

Bardzo dobre ćwiczenie na wyjście z okowów strefy komfortu – musisz mieć otwartą głowę i przestawić się na inne myślenie.

Ciekawi mnie, jak sobie z tym poradzisz – wiele osób stanowczo zbyt wcześnie się poddaje i mówi, że tego nie da się zrobić:-)

Jeśli potrzebujesz:

  • przegadać swój pomysł na biznes,
  • policzyć jego opłacalność
  • zaplanować pierwsze kroki w biznesie?

Od tego jestem!

Umów konsultacje z doradcą biznesu

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry